Strefa wymaga zmian, a nie odrzucenia
Strefa Czystego Transportu może pomóc w poprawie jakości powietrza i życia w Krakowie, ale musi zostać zaprojektowana rozsądnie oraz z uwzględnieniem codziennych potrzeb mieszkańców. Monika Piątkowska opowiada się za wprowadzeniem SCT, jednocześnie jednoznacznie wskazując, że jej obecny kształt wymaga poważnych zmian.
– Strefa Czystego Transportu? Tak. Ale nie w obecnym kształcie – podkreśla senator.
Zdaniem Moniki Piątkowskiej zaproponowany obszar strefy jest zbyt szeroki, a przy jej przygotowywaniu zabrakło wystarczającej rozmowy z mieszkańcami. Tak ważne rozwiązanie nie powinno być wprowadzane bez dokładnego uwzględnienia różnic między poszczególnymi częściami Krakowa oraz sytuacji osób, które każdego dnia muszą przemieszczać się po mieście.
Celem SCT powinno być ograniczenie problemów związanych z ruchem samochodowym oraz poprawa jakości życia, a nie tworzenie kolejnych obciążeń dla krakowian.
Druga obwodnica jako punkt wyjścia
Według propozycji Moniki Piątkowskiej Strefa Czystego Transportu powinna obejmować przede wszystkim obszar drugiej obwodnicy. Takie rozwiązanie pozwoliłoby skoncentrować działanie strefy na określonej części Krakowa, zamiast od razu wprowadzać ograniczenia na zbyt rozległym terenie.
Zakres SCT powinien odpowiadać rzeczywistym potrzebom miasta i mieszkańców. Strefa nie może być rozwiązaniem oderwanym od sposobu funkcjonowania Krakowa, dostępności komunikacji oraz możliwości pozostawienia samochodu i kontynuowania podróży transportem publicznym.
Dlatego ograniczeniu obszaru SCT powinny towarzyszyć konkretne inwestycje ułatwiające mieszkańcom poruszanie się po mieście.
O rozszerzeniu powinni współdecydować mieszkańcy
Monika Piątkowska nie wyklucza rozszerzania strefy poza obszar drugiej obwodnicy. Taka decyzja powinna jednak wynikać z potrzeb zgłaszanych przez mieszkańców poszczególnych części Krakowa.
Przykładem są Swoszowice, gdzie mieszkańcy mogą oczekiwać większej ochrony przed ruchem samochodowym. W takich miejscach rozszerzenie strefy powinno być możliwe, jeśli odpowiada na lokalne potrzeby i ma poparcie społeczności.
Takie podejście pozwala dostosowywać rozwiązania do specyfiki konkretnych obszarów miasta. Kraków nie jest jednolity, dlatego zasady dotyczące ruchu samochodowego powinny uwzględniać różne warunki i oczekiwania mieszkańców.
Rozmowa z krakowianami nie może być jedynie formalnym etapem poprzedzającym podjęcie decyzji. Powinna realnie wpływać na granice strefy i sposób jej funkcjonowania.
Pieniądze muszą wracać do krakowian
Strefa Czystego Transportu nie może stać się kolejnym sposobem na sięganie do kieszeni mieszkańców. Jej podstawowym celem powinny być czystsze powietrze i lepsza jakość życia w Krakowie.
Dlatego Monika Piątkowska proponuje, aby pieniądze pochodzące z opłat związanych z funkcjonowaniem SCT wracały do mieszkańców w formie konkretnych inwestycji. Środki te powinny wspierać rozwój lepszej komunikacji, parkingów Parkuj i Jedź oraz nowoczesnej infrastruktury transportowej.
Dzięki temu strefa nie ograniczałaby się wyłącznie do nakładania obowiązków. Towarzyszyłoby jej tworzenie rzeczywistych i dostępnych alternatyw dla korzystania z samochodu.
Stanowisko Moniki Piątkowskiej jest jasne: SCT jest potrzebna, ale musi opierać się na rozsądnie wyznaczonych granicach, dialogu z mieszkańcami i inwestycjach ułatwiających codzienne przemieszczanie się po Krakowie.
– Mniej ideologii, więcej rozsądku. SCT tak, ale po zmianach – podsumowuje senator.
Wyświetl ten post na Instagramie




